Kim jestem i czym są misiorowesercowanki?
Misiorowesercowanki to blog o prawdziwym życiu na emigracji w Portugalii.
Nie o folderowej wersji z palmą i drinkiem. O tej drugiej — z papierologią, zmęczeniem, walką o zdrowie, szukaniem sensu i próbą poukładania świata od nowa, kiedy wszystko się rozsypało.
Piszę z własnego doświadczenia. Nie jestem influencerką od zachwytów ani ekspertem z telewizji śniadaniowej. Jestem kobietą, która spakowała życie do walizki, wzięła rodzinę pod pachę i zaczęła od zera.
I opisuję, jak to naprawdę wygląda.
To nie jest serwis medyczny ani poradnik prawny. To zapis życia. Czasem brutalnie szczery.
O czym jest ten blog?
Znajdziesz tu:
– codzienność życia w Portugalii bez filtra „instagram vs. reality”
– zderzenie z urzędami, systemem i tym, że „mañana” potrafi oznaczać „kiedyś”
– doświadczenia rodziny wychowującej dziecko z niepełnosprawnością za granicą
– realia służby zdrowia, leczenia i technologii ratującej życie
– budowanie życia od nowa po stratach, które miały prawo mnie złamać
– szukanie prostoty, sensu i normalności w świecie, który pędzi jak oszalały
– naszą drogę — krętą, czasem pod górę, ale własną
To blog o emigracji. O rodzinie. Przetrwaniu. Zaczynaniu jeszcze raz, nawet gdy człowiek wcale nie miał już ochoty zaczynać czegokolwiek.
Trochę historii (bo bez niej nie ma kontekstu)
Mam na imię Esterka. Mam 50 lat i kawał życia za sobą.
Były studia, praca, budowanie „jak należy”. Były też rzeczy, o których nikt nie marzy: strata, choroby, rozpad świata, który miał być stabilny.
Przeszłam przez doświadczenia, które uczą jednego — że życie nie jest projektem do odhaczenia, tylko procesem, którego nie da się kontrolować tabelką w Excelu.
Byłam w miejscach, gdzie człowiek naprawdę sprawdza, czy jeszcze ma siłę iść dalej.
Okazało się, że ma. Nawet jeśli idzie już inaczej niż planował.
Skąd wzięło się pisanie?
Kiedyś ktoś powiedział mi, że moje życie to materiał na książkę.
Wtedy machnęłam ręką.
Ziarnko jednak zostało i dojrzewało… jakieś 15 lat.
W końcu zrozumiałam, że:
– praca ponad siły nie daje sensu,
– pieniądze są narzędziem, nie celem,
– „system” nie zawsze wie lepiej,
– a życie to nie wyścig, tylko doświadczenie.
I że jeśli już przez to wszystko przeszliśmy — to warto o tym mówić. Może komuś będzie lżej. Może ktoś zobaczy, że nie tylko on się zmaga.
Punkt zwrotny
Po wielu latach walki doszłam do miejsca, w którym przestałam chcieć coś udowadniać światu.
Zamiast tego zaczęłam odzyskiwać swoje życie kawałek po kawałku.
Nie szukam idealnych rozwiązań. Szukam prawdziwych.
Nie chcę „normalności z katalogu”. Chcę życia, które ma sens dla nas.
Dlatego powstały Misiorowe Sercowanki.
Z potrzeby serca. Dosłownie.
Bo to także historia:
– mojego męża i jego chorego serca,
– naszej córki żyjącej z hemiplegią i wodogłowiem,
– technologii, która ratuje życie,
– rodziny, która uczy się funkcjonować w świecie, który nie zawsze jest dla niej wygodny.
O nas – misiorowa ekipa
Jesteśmy rodziną 2+1.
Nieidealni. Za to prawdziwi.
Czasem się spieramy, czasem śmiejemy za głośno, czasem idziemy pod wiatr — ale razem.
I to „razem” jest naszym największym osiągnięciem.
Nie traktujemy rodziny jak projektu do zamknięcia przy pierwszym kryzysie.
To przestrzeń do nauki, błędów, kompromisów i codziennego składania się na nowo.
Dlaczego ten blog istnieje?
Bo – życie nie zawsze jest ładne.
Emigracja to nie tylko „nowy start”, ale też chaos, zmęczenie i uczenie się wszystkiego od początku.
Można być poturbowanym przez los i nadal chcieć żyć po swojemu.
Jeśli jesteś w podobnym miejscu — rozgość się.
Jeśli szukasz lukrowanej wersji rzeczywistości — tu jej nie znajdziesz.
Ale jeśli chcesz prawdy, doświadczenia i trochę nadziei mimo wszystko — jesteś u siebie.
Misiorowa
Moje przykładowe wpisy… Zapraszam do lektury.
- Off GRID w Portugalii – zimowe podsumowanie
- Między ulewą a wiosną. Portugalia, która nie musi udawać Dubaju
- NIF w Portugalii – Twój paszport do urzędniczej dżungli
- Karnawał w Sesimbrze: słońce po sztormie i samba, która przychodzi nie w porę?
- Portugalska opieka zdrowotna, czyli jak przeżyć system i nie zgubić poczucia humoru
Cieszę się, że tu jesteś. Rozgość się.

Komentarz prywatny i/lub darmowa subskrypcja:

Dodaj komentarz