Emigracja

Emigracja do Niemiec – to był super pomysł?!

Emigracja
Emigracja

Raj, czy jednak droga przez mękę?

Nigdy, żadnej decyzji nie podejmuję pochopnie. Lubię spontan, wyjazdy na chwilę. Emigracja na przysłowiowe zawsze, to już zupełnie inna bajka. Były zwątpienie, strach i duże oczekiwania. Opinie znajomych, którzy tu mieszkali miały ogromny wpływ na ostateczny ruch. Z lekką dozą nieśmiałości, jak w reklamie podpasek znanej marki, skoczyłam na głęboką wodę.

Zachłysnęłam się, zanurzyłam po uszy i otrzepując z siebie resztki zimnej wody dzisiaj, mogę z całą stanowczością powiedzieć, że smak w ustach pozostał kwaśno – miętowy. Nie żałuję, że to zrobiłam. Żałuję, że zostałam tu na tyle długo, by wszystkie dobre wrażenia zatarły się w mojej pamięci. Niemcy dzisiaj są zupełnie inne niż 10 lat temu. A może powinnam żałować, że nie przyjechałam tu dużo wcześniej…

Decyzja o emigracji do Niemiec.

Każdy chociaż raz w całym życiu, przechodzi ten czas, kiedy potrzebna jest calkowita zmiana. Nie mówię tu o zmianie wygladu, czy zmianie pracy. Raczej o całkowitym resecie.

Nowy początek, wszystko od zera. Dom, adres, miasto, państwo… kolejność i szczegółowa lista rzeczy do zmiany różni się czasem. Z wielu powodów decydujemy o chęci, wprowadzenia rewolucji do naszego życia. To czy owa chęć jest dobrowolna, czy wymuszona decyduje cała masa czynników… ucieczka, choroba, rozwód, chęć rozwoju, brak perspektyw, ślub, szkoła… Można wymieniać bez końca. Nie to jednak miało być tematem tego wpisu.
Fakt jest taki, że podjełam decyzję o opuszczeniu swojego wypieszczonego, jak mi sie zdawalo, wymarzonego domu, żeby rozpocząć nowe życie na obcej ziemii:)

Reflekcja o naszych sasiadach.

O moich powodach takiej decyzji z pewnością napiszę kiedyś szerzej w innym wpisie. Dzisiaj jednak chciałabym skupić się na zagadnieniu, stricte emigracji do Niemiec.
Obecnie jestem tutaj już prawie 11 lat. Po dekadzie, którą tu spędziłam dopadł mnie znów ten czas, kiedy chcę zrobić wspomniany reset. Stąd chyba ten wpis, ktory być może, pozwoli komuś podjąć decyzje o wyjeździe, lub pozostaniu na czterech literach w miejscu, w którym utknął od jakiegoś czasu…

Pierwsze wrażenia.

Byłam oczarowana . Świat czysty, kolorowy i piękny. Zupełnie inny od tego, w którym dorastałam. Cudowne widoki i łatwość dostępu do Francji, Szwajcarii , Austrii czy Włoch fundowała mi regularne wzruszenie. Łzy kapały na koszulkę kiedy mogłam to wszystko podziwiać, być tego częścią i czuć się Europejką. Hyc i byłam na zakupach we Francji, hyc i na wypadzie nad jezioro Garda. Bez wysiłku finansowego, bez miliona godzin w samochodzie. Nie dostrzegałam innych kwestii dopóki mi to nie spowszechniało. Z czasem jednak poziom finansowy się pogorszył, koszty utrzymania wzrosły, o przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia… Lepsze mieszkanie, lepsze auto, lepsze meble … a ceny rosły, niewspółmiernie do poziomu kosztów. Nagle okazało się, że już tak różowonie jest.

NIEMCY… kraj mlekiem i miodem płynący… tylko czy na pewno? I tu pokuszę się o odpowiedź- a to zależy. Znow czynniki zewnetrzne oszacują to, czy twoje życie tutaj bedzie udane i czy bedziesz tą zmianą usatysfakcjonowany.
Oczekiwania, chęci i możliwości do nauki, integracji i budowy wszystkiego od podstaw są tutaj kluczowe. Bez zaangażowania, cieżkiej pracy i mocnej psychiki, nie zdziałasz tutaj nic i najlepiej nie ruszaj się z miejsca.

Przerobiłam tutaj wszystko. Od euforii, przez łzy, stabilizacjẹ i rozczarowanie. I nie twierdzę, że jestem ideałem, nie oczekiwałam nic, tylko ciężko pracowałam i system mnie zawiòdł. Zawiodly mnie okoliczności, inna mentalność, brak elastyczności w obu kierunkach, a także w pewnym sensie upadek społeczny. Nie spełnione ambicje, kłopoty z dostosowaniem rodzimego charakterku i brak moźliwości wyjścia poza system.

Drobiazg, czy duży problem.


Jedno musicie wiedzieć. Tutaj wszystko, każda sprawa, czynność, czy osoba, która wykracza poza standard, utarty szlak, czy jak zwał, tak zwał poza określone ramy, jest problemem nie do przeskoczenia. Bo według statystycznego Hansa, jesli coś działa od lat i się sprawdza, to po co to zmieniać. Jesli cos nie działa, to bedzie ktoś w hierarchii wyżej, kto umie sie tym zająć, chyba… Co (czytaj miedzy wierszami), w rzeczywistosci sprowadzi się do tego, że nie uda się tego zrobić.
To chyba jedna z najważniejszych kwestii, do ktorych musisz sie przyzwyczaić. Zaakceptować, i nie dyskutować, bo albo nie ma z kim do takiej dyskusji przystapić, albo zwyczajnie nie będziesz wysłuchany. Mało tego, nawet uznany za mającego problemy z psychiką. Bo stres jest tutaj traktowany jak poważna choroba. Na marginesie, każdy szanujący siẹ Hans regularnie z powodu stresu bierze zwolnienie lekarskie i nikogo to nie dziwi… oprócz Nas 🙂

My Polacy…

Tak. Jesteśmy inni. My Polacy. Nauczeni radzić sobie sami, często na granicy prawa. Umiemy zakombinować, ukryć, wszystko zrobić tak, żeby przeżyć, nikomu nie podpaść, a nawet jeśli to ginąć walcząc za swoje racje, nawet jeśli są gòwno warte. I chociaż na początku drogi robiłam sobie podśmiechujki z tego, czy tamtego – po latach tutaj nie jest mi już do śmiechu i mam serdecznie dosyć. Wybrałam już kraj do kolejnej emigracji, skrupulatnie się do niej przygotowujẹ, co z tego wyniknie nie omieszkam Was poinformować, lecz na ten moment pozwólcie, że skupiẹ się tylko na Niemcach. Nie zrozumcie mnie źle, są rzeczy, za ktòre jestem wdziẹczna temu krajowi. Poznałam tu wielu ciekawych ludzi, nowych przyjaciòł, zdobyłam nowe doświadczenia. Dziẹki innemu podeǰściu do ochrony zdrowia, moja córka i mąż żyją i mają siẹ dobrze. Ten kraj dał mi wiele, ale też odebrał mi wiele. Dokonując przewartościowania bilans wynosi Zero. Nie byłabym wiẹc sobą, gdybym nie szukała nowych perspektyw. Doszłam zwyczajnie do punktu, w którym ten kraj nie ma juź nic, co mogłoby mnie miło zaskoczyć i spowodować, że chciałabym tu zostać. Był taki czas, że nie wyobrażałam sobie, że kiedyś zechcẹ stąd wyjechać. Minął on jednak bezpowrotnie jakieś dwa lata temu.

Poczatki na emigracji.

Oczywiście, dla wszystkich zainteresowanych emigracją jest logiczne, że aby tu przyjechać, należy mieć, jakieś miejsce, pracẹ, adres u przyjaciół… cokolwiek na początek, gdzie można sie zatrzymać. Są też Firmy, które za odpowiednią opłatą, dadzą Ci adres, a i załatwią wszystko inne. Meldunek jest tutaj kluczowy, aby zalatwić potrzebne dokumenty. Bez dwóch zdań to preludium do całej reszty.

Kolejno należy zdobyć: meldunek, numer konta bankowego, numer identyfikacji podatkowej (Steuernummer) https://asmo-solutions.pl/steuer-id-steuernummer-co-to-jest-jak-uzyskac-gdzie-znajde/ i ubezpieczenia zdrowotnego (Versicherungsnummer ) https://ubezpieczamy.de/co-to-jest-numer-ubezpieczenia-jak-uzyskac-go-w-niemczech/, zakładam, że planujecie tu żyć, pracować i dorobić siẹ emerytury, to także temat na szerszy elaborat.

To oczywiście nie wszystko i wciąż wraca temat czynnikòw, które zobligują Was do załatwienia tego, czy owego. Jest to jednak pakiet startowy i bez niego ani rusz. Oczywiście jeśli macie juź pracodawcẹ, on Wami pokieruje, albo odwali za Was przykry obowiązek. No i tu kolejna moja lekcja. Jeśli należycie do osòb bardziej dociekliwych doradzam zapoznanie się ze szczegòłami każdej Firmy, z którą bedziẹcie mieli do czynienia. Nie polecam AOK, nie polecam Sparkasse, nie polecam dostawcy prądu EnBw, Axy. Jak dla mnie złodzieje. Stawki , prowizje wysokie, w zamian słabą jakość oferowanych usług, a już nie mówiẹ o dotkliwych konsekwencjach, gdy zapomnisz o płatnościach. W zamian otrzymasz te same usługi co gdzieś indzieǰ lecz za dużo zawyżoną cenẹ. W końcu marka kosztuje;)

Co może zaskoczyć.

Po pierwsze rozbudowany system ubezpieczeń. Ci stoją na starym, porządnym gruncie. Sektor chyba jeden z lepszych tutaj. Krąży mit odnośnie nabycia emerytury przez Polaków, już po pieciu latach pracy tutaj. Owszem, po 5 latach pracy nabywasz prawa do generowania ichniej tzw. Rente. Ale nie licz na tysiące. Bedzie to kwota w okolicy 80-300 Euro, oczywiście jak zwykle zależąca od wielu czynnikòw. Dlaczego o tym piszę? Poniewaź praktycznie każdy szanujący się Hans lub Greta posiadaǰą pełen pakiet ubezpieczeń. Między innymi coś na wzór naszego drugiego filaru. Całe życie zbierają na przyszłość, by później móc jeździć do sanatorium w Kołobrzegu… W tych pakietach jest ubezpieczenie auta, domu, od nieszczęśliwych wypadków, ubezpieczenie zwierzaka, dziecka (np. Gdy małe Hansiątko zechce cisnąć kotkiem w okno sąsiada) , a i usługi adwokata. Tak, tak. Tutaj donosy na sąsiadów są normą, a niegrzeczne zachowanie bardzo piętnowane. Wystarczy pokazać środkowy palec, by dostać pismo od prawnika sąsiada, że albo na zgodę wyskoczysz z 1500 euro albo…. ,,spotkacie,, się w Sądzie. Do spotkania raczej nie dochodzi bo Sąd obarczy Ciẹ grzywną bez rozmowy z Tobą i weryfikowania czy czujesz się winny, i czy wnerwił Cię na tyle, byś zechciał wysunąć wspomniany palec przed jego szanowne oblicze.

Wszyscy, wszystko wiedzą.

Wszystko zcentralizowane, widoczne w systemie. Czy pracujesz, płacisz podatki, chodzisz do lekarza, posiadasz auto, psa, dziecko. W komputerach mają wszystko. Tu normą jest zlecenie stałe na opłaty i wystarczy, że zasilasz konto odpowiednią sumą, wszyscy są zadowoleni. No już gorzej gdy nie są. Kary są zawsze pieniężne i po długim czasie, żeby uzbierała się konkretna sumka. Nie zapłacisz? Najpierw żółta koperta, potem już komornik. Jeśli zaś zasilisz konto zbyt dużą kwotą, np. spadkiem po ukochanej cioci, bedziesz musiał poinformować dzwoniącego pracownika banku, co dokładnie ma powtórzyć urzędowi skarbowemu i nie może to być… g… Cię to obchodzi:)

Sąsiedzi widzą wszystko i nie omieszkają wyrazić swojego niezadowolenia, np. twoim radosnym strzyżeniem trawnika w niedzielę. Tu wszystko ma swój czas i miejsce. Jest dzień do pracy, dzień popijawy i oczywiście niedziela:)

Kto więcej pije?

Tu znowu nachodzi mnie refleksja, bo chociaż krąży o nas Polakach łatka pijaka, to pijaństwo tutaj ma zupełnie inną skalę. Różnica polega w procentach wypijanych alkoholi i podejścia policji, która nie czyha za każdym rogiem by dowalić Ci mandat lub wytrzeźwiałkę. Tu normą jest, że nasz Hans po pracy z szefem ,,wali,, kilka browarów po czym wężykiem wraca autem do domu. Przecież 30 km nie będzie wracał z buta… Oczywiście gdy będzie miał pecha i wtoczy się na sąsiada, lub zjedzie do rowu, na drzemkę, i jednak napatoczy się na patrol, no cóż… Albo straci prawko na 30 dni, albo na trzy miechy, albo na pół roku, gdzie dwie ostatnie opcje kończą się tzw. Idioten testem , i uwierz mi, sprawa bez odpowiedniego przygotowania z psychologiem jest przegrana. Sama policja natomiast jest miła, ludzka i kulturalna. Bez zbędnego traktowania Cię jak śmiecia. Często naprawdę pomocna i ludzka. Przecież to nie Twoja wina, że przepracowany zasnąłeś za kierownicą, a że po browarku… Peszek.

Negatywy – pozytywy.

Co jeszcze zadziwia? Są i pozytywy. Porządek, czystość, brak dewastacji, demolek, kradzierzy. Uśmiech i miłe powitanie na ulicy. Życzliwość, brak kija w tyłku w urzędach, brak uniformów i zbytniej pruderii. Brak konwenansów i przesadnej etykiety. Tu wszyscy są na ,,Ty,, i nikomu to nie przeszkadza. Samej zdarzyło mi się iść do sklepu w kapciach i piżamie, i nikt nie zwrócił na mnie uwagi, nie patrzył ostentacyjnie i nie pukał się w czoło. Nikt nie wyśmiewa inności. Nie piętnuje. Wspólne imprezy , a jest ich wiele, nie kończą się mordobiciem i wyzwiskami. Społeczność lubi się spotykać i celebrować do dzisiaj pogańskie rytuały dla dobrej zabawy. Szpitale, jakość i podejście do pacjenta, jego potrzeb i człowieczeństwa. Dla mnie osobiście temat rzeka (odsyłam do poprzednich wpisów, np.: https://misiorowesercowanki.com/transplantacja-serca/)

Konkluzja…

Tak więc, jak widzicie są rzeczy, które dziwią, są te które odpychają, są i takie, z którymi ciężko się będzie żegnać. Ja już jedno wiem napewno, odkryłam tu wszystko co było do odkrycia i nie chcę już szukać w tym kraju niczego więcej. Mój czas u Hansa i Grety dobiegł końca i choćby Hans chciał mi dopłacić, nie zostałabym tutaj do emerytury. Czy będzie to dobra decyzja, dowiem się pewnie za kolejną dekadę.

Posumowanie.

Pamiętajcie, że to moje subiektywne odczucia i refleksje są motorem napędowym do pisania moich wpisów. W żaden sposób nie namawiam do brania ich za kierunkowskaz i opinię eksperta. Możesz jednak spróbować sam na własnej skórze przekonać się czy piszę prawdę lub ominąć szerokim łukiem kraj , który kusi zza miedzy, a czas swojej świetności dawno ma za sobą. Wszystko zależy od tego, czego oczekujesz i jakim jesteś człowiekiem. Będzie to albo strzał w dychę, albo… To już ocenisz sam. Powodzenia.

A jeśli masz jakieś pytania, zapraszam. Chętnie odpowiem, podpowiem, pokieruję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *